Kasa Misiu Kasa

Zostaję profesjonalnym kibicem. Przyjmuję tylko poważne i bardzo dobrze płatne propozycje. Państwa, kluby, sportowcy indywidualni - to absolutnie obojętne. Byle płacili. I to dużo! Czy tak niedługo będzie wyglądał sport Drogi Czytelniku?

Już postanowiłem. Zdania nie zmienię. Zostaję profesjonalnym kibicem. Tak, to będzie mój nowy zawód. Firma „Brawa do wynajęcia”. Jest rent a car, dlaczego nie miałoby być applause for rent? Oczywiście nie będę pracował dla byle kogo. Przyjmuję tylko poważne i bardzo dobrze płatne propozycje. Państwa, kluby, sportowcy indywidualni – to absolutnie obojętne. Byle płacili. I to dużo! Czy tak niedługo będzie wyglądał sport Drogi Czytelniku? Wiele na to wskazuje. Kasa rządzi światem. Kto jeszcze niedawno wyobrażał sobie, że za pieniądze można kupić sobie mistrzostwo w skali globalnej? Były oczywiście lokalne afery korupcyjne. W niektórych zawodach gospodarzom pomagały ściany i to od momentu losowania, przez harmonogram gier do pomocnej dłoni sędziów liniowych przy spornych sytuacjach. Oburzaliśmy się, kiedy to nie „nasi” byli tymi uprzywilejowanymi gospodarzami. Nie zauważaliśmy tego lub po prostu przymykaliśmy oko, kiedy zawody toczyły się w naszym kraju. Ot taki urok sportu. Jednak to co zobaczyliśmy na Mistrzostwach Świata w Piłkę Ręczną, rozgrywanych na początku tego roku w Katarze, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Już wybór gospodarza wywołał falę dyskusji. Bo dlaczego właśnie tam? Jakież tradycje ma gospodarz w tej dyscyplinie sportu. Do tego jeszcze gorąco, drogo i z utrudnionym dostępem do piwa (o twardszych alkoholach nie wspominając). Lokalnych kobiet nie uświadczysz, a o nasze europejskie trzeba się obawiać, bo w tej kulturze patrzą na nie nieco inaczej niż my. Odpowiedź przychodzi na myśl tylko jedna – Kasa Misiu Kasa. Za kasę powstały piękne obiekty, za kasę wynajęto niezłego trenera i za kasę namówiono do zmiany narodowości kilku dobrych szczypiornistów z całego świata. Do tego szejkowie sypnęli groszem niemałym, wynajętym w Hiszpanii kibicom i tak powstała dumna reprezentacja Kataru. Jak do tego dołożymy jeszcze normalne przywileje, które zawsze faworyzują gospodarzy imprez, to sukces gwarantowany. I taki sukces był. I grali Ci pseudo Katarczycy z prawdziwymi Niemcami, Polakami, Hiszpanami czy Brazylijczykami. Bohaterowie nikomu nieznanej katarskiej ligi szczypiorniaka walczyli jak równy (a nawet, dzięki pracy sędziów, równiejszy) z herosami z najlepszych lig świata, dopingowani przez opłaconych hiszpańskich kiboli z trąbkami. Ja się z takim sportem nie identyfikuję. Nie chciałbym, aby szedł w tę stronę. Chcę Polaków w reprezentacji Polski, Niemców w reprezentacji Niemiec, a Katarczyków w teamie Kataru. I wiadomo, że we współczesnych czasach zdarzają się reprezentanci naturalizowani. Bo świat się zmienia, podróżujemy, niekiedy zmieniamy tylko adres zamieszkania, niekiedy aż obywatelstwo. Ale niech ta zmiana obywatelstwa będzie warunkiem podstawowym. A nie jakiś paszport sportowy, który sobie wymyślili dla kasy działacze światowej federacji piłki ręcznej. Dzisiaj gram dla Kataru, jutro lepszą ofertę złoży mi Japonia to zagram dla niej, a na kolejnej olimpiadzie będę reprezentować Madagaskar i stamtąd dostanę mój sportowy paszport wraz z kopertą pełną pieniędzy. Jako kibic nie zgadzam się na taki obraz sportu. Wiem, że dzisiaj wszystko się komercjalizuje, ale chcę kibicować swoim, a nie zaciężnej legii cudzoziemskiej. Ale cóż z tego, że chcę. Niestety decydują o tym działacze sportowi. A dla nich, jak widać, najważniejsza jest kasa.

PS. FIFA właśnie zadecydowała, że futbolowy Mundial w 2022 roku, także odbędzie się w Katarze. Ciekawe, kto zagra w reprezentacji Kataru. Messi, Ronaldo, Mandżukić?

Prestiż  
Marzec 2015